Przedwiosenne pączkowanie!

        Rośliny jeszcze śpią i trudno doszukać się u nich zielonych pączków z młodziutkich listeczków…

100_8686Ach, ale my możemy, a nawet powinniśmy już zainteresować się innymi pączkami. Tłusty Czwartek zbliża się. To jedna z najmilszych w kalendarzu dat bo nie dość, że smacznie wtedy jest, ale i bezstresowo wszak w tym dniu pączki nie tuczą. Przynajmniej tak wszyscy mówią… To co? Wyrzuty sumienia i diety precz! Cholesterol nie istnieje!

        Jak tradycja to tradycja. Co tam w babcinej kuchni dzieje się o tej porze? Oczywiście pączki i faworki. Oto co znalazłam w archiwalnym  Kąciku Pani Domu. Może ktoś o dobrym wzroku obdarzony cierpliwością odczyta starodawną recepturę i wysmaży pulchne pyszności? Hmmm… Powodzenia!

dawna zima

        Ja poprzestaję na łatwiejszej wersji tłustoczwartkowych przysmaków i usmażę chrupiący chrust. Pączki kupię w cukierni. Już od tygodnia testuję pobliskie punkty sprzedaży i co prawda nie są to mistrzowskie wyroby, ale tradycji musi się zadość stać. Niech tam, trochę tolerancji i przyjemność można znaleźć nawet w pączku z Biedronki.

100_8663

        Pączkujmy wesoło!

       Logo blogspotowetu też pączkowanie!

Reklamy

Dymgła

Nie mogłam się oprzeć, aby tego słowa nie uwiecznić w przestrzeni Internetu. Usłyszałam wczoraj przypadkiem, oniemiałam, trwam w zachwycie i chyba mi nie przejdzie. Co oznacza to cudne słowo? Połączenie dymu z mgłą czyli polski odpowiednik słowa smog… Brrr… Zjawisko paskudne, ale słowo piękne i miękkie jak pierzynka.

        Dymgła, dymgła… Wymawiane z akcentem na pierwszą sylabę brzmi melodyjnie, swojsko, zrozumiale. Ach, miód na moje udręczone obcojęzycznymi nazwami całkiem swojskich rzeczy oraz zjawisk, ucho oraz duszę.

Mgła, jako słowo i atmosferyczne zjawisko, jest poetycka i intelektualnie uskrzydlająca. Czymże byłaby epoka krakowskiej dekadencji bez spowicia mgłą zmieszaną z tytoniowym dymem? Czy Wesele w Bronowicach mogłoby się bez rzeczonej mgły odbyć? Może tak, ale klimat i przesłanie dramatu już nie.

Dym bywa złowrogi, ale i przyjazny gdy bucha z rozgrzewającego ogniska. Druga część zdania już nie jest tak oczywista jak dawniej za sprawą emisji ceodwa, którą dawniej nikt się nie przejmował więc dym z ognisk był lubiany.

        100_8114Wyrosłam w dymgle. Od kolebki atakowana z trzech stron przez groźnych trucicieli: Nowa Huta, elektrownia Skawina, fabryka Sody Solvay. Pozbawiona naturalnej wentylacji powietrza z powodu nieckowatego położenia geograficznego rodzinnego miasta. Od dziecka wesoło baraszkująca w śniegu, który wówczas padał każdej zimy i nie był postrzegany jako zjawisko nadprzyrodzone lecz biały był tylko chwilę. Bo już niebawem po opadzie szarzał, pokryty złowrogim pyłem z pobliskich kominów. W powietrzu wyraźnie czuć było woń amoniaku. Mówiono, że spuszczano kominami salmiak… NH4Cl, – produkt uboczny w procesie produkcji sody. Ongiś jawił się złowrogo, ale obwiniany był głównie jako brudziciel okien, śniegu i suszącej się bielizny. Dziś czytam, że to związek chemiczny stosowany w lecznictwie. A zatem – aplikowany darmo miałam leczniczy związek! Może dlatego wyrosłam okrągła, rumiana i zdrowa jak rzepka? Bez śladu alergii, braku tolerancji na nic oprócz chamstwa i głupoty?

        „Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał hydrze”… Hi, hi, hi… „Ten młody” i  niemłody już,  zdusi działanie smogu=dymgły? Nie noszę antysmogowej=antydymgłowej maski choć czuję wieczorami nieprzyjazną woń powietrza. Patrząc na zatłoczone samochodami ulice i osiedlowe, spokojne dotychczas uliczki jestem skłonna obwiniać o smog=dymgłę te automobile bardziej niż salonowe kominki. Naukowe badania podobno tego nie potwierdzają zalecając zaprzestanie spalania drewna i węgla. Uznaję zatem, że tak jest i się nie wymądrzam.

        Bronić raczej będę polskiego nazewnictwa! Wolę „dymgłę” od „smogu”. Nadal nie rozumiem dlaczego nie lansujemy i nie stosujemy polskiej nazwy na wolne soboty i niedziele. Była kiedyś propozycja, aby weekend nazywać zapiątkiem. No co, całkiem ładnie i każdy zrozumie o co chodzi. W świetle nowego ustawodawstwa może trafniej byłoby mówić teraz „bezpracek”? Albo, czyniąc kompromis polsko-angielski – „bezshoppek”  i wymawiać to słowo po polsku – „bezszopek”?

        Żarty żartami, ale gdyby… Escape rooms znane były jako „pokoje pułapek” lub „pokoje bez wyjść” albo wręcz „pokoje grozy” to… Może idę zbyt łatwo i za daleko w krytykowaniu obcojęzycznych nazw. Nie zmienia to jednak mojego umiłowania do słowa dymgła, co wszystkim polecam.

 

Logo blogspotowetekst jest też tutaj

komentarze na blogu głównym